poniedziałek, lutego 11, 2019

"Moja irlandzka piosenka" Anna Olszewska

     Mia Orwell ma nudną pracę, grono wiernych przyjaciół i niewyparzony język.  Potrzeba zmiany i odskoczni kiełkowała w niej od dawna, jednak nie od początku dała o sobie znać. Pod wpływem impulsu, a może z potrzeby pokazania się znajomym z innej, bardziej szalonej strony, Mia składa CV do jednej z największych agencji opiekującej się celebrytami. Czy to mogłoby być zajęcie dla niej? Może warto iść z duchem czasu i zawalczyć o lepszą siebie i ciekawsze jutro? Jak wiadomo, życie bywa przewrotne i nie od razu daje nam to, czego chcemy, jednak ku zaskoczeniu wszystkich, Mia dostaje wymarzoną pracę i zostaje asystentką wschodzącej gwiazdy rocka - Williama Call’a. Ostrzeżenia współpracowników agencji, że praca dla Willa to prawdziwe wyzwanie, zdają się nie być wcale przesadzone, jednak nie zniechęca to Mii. Pierwszego dnia pracy okazuje się, że dziewczyna całkiem niedawno spotkała swojego nowego szefa i jak można się domyśleć, spotkanie nie należało do szczególnie udanych. Pomimo sarkastycznych uwag i wyraźnej niechęci nowego szefa, Mia stara się wykonywać swoje zadania jak najlepiej. Z czasem ich relacje się zacieśniają, a Mia, która do tej pory nie chciała się wiązać, zaczyna pragnąć swojego szefa. Fakt, że jest on nieziemsko przystojny nie pomaga, a dziewczynie coraz trudniej ukryć maślany wzrok i błądzące gdzieś daleko myśli. Czy relacja szef - pracownica przerodzi się w coś więcej? Czy ostre charaktery ujarzmią się wzajemnie? 

     Muszę przyznać, że wśród wszechobecnie wylewającego się z książek erotyzmu, „Moja irlandzka piosenka” to bardzo ciekawa odskocznia. Historia romantyczna, ale nie nudna. Humorystyczna i okraszona dużą ilością sarkazmu. Połączenie na tyle fajne, że książkę przeczytałam bardzo szybko. Cudowna przygoda, dwoje interesujących, młodych ludzi, którzy powoli się docierają. Iście angielsko - irlandzki klimat płynnie i ciekawie się tu zgrał, a styl autorki bardzo mi przypasował. Ku mojemu zaskoczeniu pojawił się również wątek kryminalny,czyli kolejny wartościowy element fabuły. Historia Mii i Willa zauroczyła mnie i dała nadzieję, że kolejne książki autorki przyniosą tyle samo przyjemnych doznań i jeszcze więcej emocji. Książka ujmująca i niezwykle trafiła w mój gust. Dla mnie 10/10!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Annie Olszewskiej i Wydawnictwu Novae Res

29 komentarzy:

  1. Twoja bardzo wysoka ocena przekonała mnie do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytając tTwoją recenzję, bardzo ucieszyłam się, że książka czeka już w mojej biblioteczce. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie skończyłam, dzisiaj wieczorem także o niej napiszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest rewelacyjna :) Przepraszam, że jeszcze nie zdążyłam dodać recenzji, ale goniłam w sesji egzaminacyjnej. Stopniowo nadrobię zaległości :)

      Usuń
  4. A właśnie poszukuję takiej romantycznej historii... Ale sięgnę po nią dopiero jak wyrwę się z objęć erotyków :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem zachęcona do przeczytania i myślę, że również mi ta książka się bardzo spodoba. Lubię romantyczne historie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zainteresowałaś mnie tą książką, więc może kiedyś po nią sięgnę 🤗

    OdpowiedzUsuń
  7. Z chęcią bym po nią sięgnęła:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ma śliczną okładkę. Zapisuję i będę się za nią rozglądać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te nasze autorki prezentują coraz piękniejsze okładki!!

      Usuń
  9. Ciężko mi to rozgryźć. Opis wydaje się kuszący, ale na razie się wstrzymam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Irlandzki klimat? Biorę i czytam :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Wysoka ocena, może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło jeśli zostawisz po sobie ślad. Pozdrawiam!

Copyright © 2016 Zakładki Made by A. , Blogger