środa, lutego 20, 2019

"Między nami chaos" Samuel Miller

"Między nami chaos" Samuel Miller

    Arthur to młody chłopak po przejściach. Zakaz zbliżania się do byłej dziewczyny i utrata stypendium doprowadzają go do obłędu. W jego głowie piętrzy się wiele sprzecznych emocji i rozterek. Rozbity i zdezorientowany ojciec postanawia wysłać syna do wujostwa do Truckee, gdzie kiedyś mieszkał jego ukochany dziadek. Chłopak znajduje na strychu zapiski Arthura Pullmana - słynnego pisarza - swojego dziadka, które mogą mu pomóc w rozwiązaniu zagadki zniknięcia zmarłego przed laty starca. Czy podróż śladami dziadka przyniesie chłopakowi ukojenie i pozwoli odnaleźć prawdę na temat śmierci krewnego? Jeżdżąc pociągiem, Arthur odwiedza różne miejsca, dzięki którym na nowo poznaje nie tylko swojego dziadka, ale również i siebie. Jak skończy się ta podróż? Czy chłopak znajdzie odpowiedzi na nurtujące go pytania? Czy może podróż, którą odbył Arthur Pullman Senior przed śmiercią była tylko przypadkową trasą chorego na demencję człowieka?

„Na końcu życia historia człowieka jest napisana
słowami, których nigdy nie wypowiedział.”

      Zaczynając tę książkę odczuwałam wiele sprzecznych emocji. Nie do końca wiedziałam, czego się po tej historii spodziewać, ani czy moja silna emocjonalna więź ze zmarłym już dziadkiem, pozwoli mi bez problemów przebrnąć przez historię Artura i jego dziadka. Początki były trudne, nie dlatego, że coś było nie tak z treścią, ale musiałam skutecznie odciąć własne przeżycia i doświadczenia od tego, co właśnie czytam. Gdy mi się to udało, książka bardzo mnie wciągnęła. Już samo to, że wnuk postanawia odnaleźć prawdę i wyrusza w podróż by zrozumieć, czemu jego kochany dziadek odszedł tak nagle, totalnie mną poruszyło. Książka bardzo niepozorna i nawet to, że fabuła dość powoli się rozkręcała, nie zniechęciło mnie do podróżowania wraz z Arturem. Ciekawa i niebanalna historia, tajemnice i klimat, dzięki któremu książka bardzo dużo zyskuje, to tylko niektóre z atutów tej historii. Warto też wspomnieć o stylu autora, który płynnie prowadzi nas przez fabułę, co rusz zaskakując nas, oraz zwrócić uwagę na przyciągającą wzrok, oryginalną i wręcz hipnotyzującą okładkę. Muszę przyznać, że ogromnie się cieszę, że miałam szansę przeczytać tę poruszającą i ciekawą książkę. Szczerze polecam! 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję  Burda Książki

poniedziałek, lutego 11, 2019

"Moja irlandzka piosenka" Anna Olszewska

"Moja irlandzka piosenka" Anna Olszewska
     Mia Orwell ma nudną pracę, grono wiernych przyjaciół i niewyparzony język.  Potrzeba zmiany i odskoczni kiełkowała w niej od dawna, jednak nie od początku dała o sobie znać. Pod wpływem impulsu, a może z potrzeby pokazania się znajomym z innej, bardziej szalonej strony, Mia składa CV do jednej z największych agencji opiekującej się celebrytami. Czy to mogłoby być zajęcie dla niej? Może warto iść z duchem czasu i zawalczyć o lepszą siebie i ciekawsze jutro? Jak wiadomo, życie bywa przewrotne i nie od razu daje nam to, czego chcemy, jednak ku zaskoczeniu wszystkich, Mia dostaje wymarzoną pracę i zostaje asystentką wschodzącej gwiazdy rocka - Williama Call’a. Ostrzeżenia współpracowników agencji, że praca dla Willa to prawdziwe wyzwanie, zdają się nie być wcale przesadzone, jednak nie zniechęca to Mii. Pierwszego dnia pracy okazuje się, że dziewczyna całkiem niedawno spotkała swojego nowego szefa i jak można się domyśleć, spotkanie nie należało do szczególnie udanych. Pomimo sarkastycznych uwag i wyraźnej niechęci nowego szefa, Mia stara się wykonywać swoje zadania jak najlepiej. Z czasem ich relacje się zacieśniają, a Mia, która do tej pory nie chciała się wiązać, zaczyna pragnąć swojego szefa. Fakt, że jest on nieziemsko przystojny nie pomaga, a dziewczynie coraz trudniej ukryć maślany wzrok i błądzące gdzieś daleko myśli. Czy relacja szef - pracownica przerodzi się w coś więcej? Czy ostre charaktery ujarzmią się wzajemnie? 

     Muszę przyznać, że wśród wszechobecnie wylewającego się z książek erotyzmu, „Moja irlandzka piosenka” to bardzo ciekawa odskocznia. Historia romantyczna, ale nie nudna. Humorystyczna i okraszona dużą ilością sarkazmu. Połączenie na tyle fajne, że książkę przeczytałam bardzo szybko. Cudowna przygoda, dwoje interesujących, młodych ludzi, którzy powoli się docierają. Iście angielsko - irlandzki klimat płynnie i ciekawie się tu zgrał, a styl autorki bardzo mi przypasował. Ku mojemu zaskoczeniu pojawił się również wątek kryminalny,czyli kolejny wartościowy element fabuły. Historia Mii i Willa zauroczyła mnie i dała nadzieję, że kolejne książki autorki przyniosą tyle samo przyjemnych doznań i jeszcze więcej emocji. Książka ujmująca i niezwykle trafiła w mój gust. Dla mnie 10/10!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Annie Olszewskiej i Wydawnictwu Novae Res
Copyright © 2016 Zakładki Made by A. , Blogger