wtorek, listopada 19, 2019

"Szeptacz" Alex North

"Szeptacz" Alex North



„Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę, szeptać zacznie ktoś wieczorem…’

   Tom nie może pogodzić się ze śmiercią żony. Cała sytuacja wpłynęła nie tylko na niego, ale również na jego syna, z którym od jakiegoś czasu nie może znaleźć wspólnego języka. Zamknięty w sobie chłopak i naznaczony traumą ojciec starają się znaleźć jakieś rozwiązanie z tej patowej życiowej sytuacji. Tom postanawia rzucić wszystko i wraz z synem przeprowadzić się do miasteczka Featherbank. Sennej miejscowości z jak się później dowiedzą bardzo mroczną przeszłością. 20 lat wcześniej w miasteczku grasował seryjny morderca nazwany ‘Szeptaczem” gdyż jak się okazuje szeptał pod oknami swoich ofiar. Po tylu latach pamięć o wydarzeniach nadal gdzieś się tli, jednak mieszkańcy starają się żyć normalnie. Gdy nagle po tak długiej przerwie ginie kolejne dziecko, wszyscy wstrzymują oddech. Czyżby owiany złą sławą „Szeptacz” powrócił?

     Zanim dostałam książkę, znałam ją choćby z bardzo ciekawej okładki, która zdecydowanie wpadła mi w oko. Dość niepokojąca i dająca do myślenia. Stwierdziłam, że chętnie przeczytam ten szumie zapowiadany thriller. Nie wiedziałam, czego dokładnie się spodziewać, ale to, co dostałam przerosło moje oczekiwania. Zdecydowanie się bałam! To książka, której nie da się nie bać. Jako matka czułam dreszcze i niepokój. Zerkałam w stronę łózka mojego dziecka i myślałam, jakie to szczęście, że to tylko książka. Takich emocji oczekuje od tego typu książek. Bardzo dobrze poprowadzona fabuła, ciekawie ukazana relacja ojca i syna i ten otaczający nas ciągły niepokój i strach. Zdecydowanie na plus i jeśli tylko będę mogła, to będę polecała fanom gatunku a i tym, którzy dopiero chcą rozpocząć swoją przygodę z czytaniem thrillerów. Niezbyt często sięgam po tego typu literaturę, ale gdy już to zrobię, to uwielbiam być zaskakiwana i tak też było, gdy czytałam „Szeptacza”. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że nie jest to tylko szumnie rozreklamowana książka, a jest to bardzo dobrze napisany thriller, który do tego został świetnie wypromowany! Oby więcej takich akcji i takich książek!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu MUZA

poniedziałek, listopada 11, 2019

"Nieczyste więzy" K.N. Haner

"Nieczyste więzy" K.N. Haner

    Claire to młoda dziewczyna, której nie obcy jest ból i cierpienie. Inna niż wszyscy, ale jednocześnie ambitna i chętna do pracy z wewnętrzną potrzebą sprawdzenia się w nowym miejscu. Naszą bohaterkę poznajemy pierwszego dnia stażu. To dla niej szansa na spełnienie się w tym, co kocha. Ma nadzieję, że dzięki swoim umiejętnościom zagrzeje w firmie miejsce na dłużej. W przystosowaniu się do nowego miejsca i sytuacji przeszkadza jej przeszłość. Od dziecka naznaczona przez śmierć i złe doświadczenia, nie do końca sobie radzi z emocjami i stresem. W ten sposób trafia na terapię do Doktora Douglasa. Przystojny i zaangażowany w swoją pracę doktor robi na dziewczynie duże wrażenie. Claire, która do tej pory miała problemy z określeniem własnych potrzeb, nagle czuje ogromne emocje związane z nowopoznanym lekarzem. Czuje coś, czego wie, że nie powinna czuć. Gdy pewnego dnia ich spojrzenia się krzyżują a ich wewnętrzne demony zaczynają wspólny taniec dzieje się coś zakazanego. Granica, która nigdy nie powinna zostać przekroczona pęka niczym najcieńsza nić. Zdawać by się mogło, że od teraz tych dwoje ludzi, którzy tak dobrze się rozumieją nic nie jest w stanie od siebie oderwać. Czas pokaże jak zgubna jest relacja, która ich łączy i jak wiele można stracić, gdy za wiele chce się dostać.
     Niebezpieczna, piekielnie dobra, niepokojąca i dramatycznie wciągająca! Jak dla mnie to numer jeden autorki. Ta książka to istna kaskada emocji. Nie jestem w stanie ogarnąć własnych myśli i tego, co się w tej książce wydarzyło. Nie przypuszczałam, że można mnie tak bardzo zaciekawić. Z książki na książkę jest coraz lepiej! W codziennej gonitwie i natłoku zajęć, ja myślami odbiegałam w stronę książki i dalszych wydarzeń. To połączenie erotyka z thrillerem to mieszanka wybuchowa! Chciałam więcej i więcej!  Postać Claire czasami irytująca, ale w ogólnym rozrachunku wypada bardzo na plus. Za to Doktorek to duża dawka przyjemności! Bardzo ciekawa postać. Z jednej strony delikatny i czuły, by za chwilę uwolnić swoje mroczne i pociągające” ja”, które miesza nam w głowie! Nie mam pytań. Daję 10/10 i chcę więcej!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję K.N. Haner i Między Słowami

piątek, sierpnia 30, 2019

"Więcej niż pocałunek" Helen Hoang

"Więcej niż pocałunek" Helen Hoang
   















     Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza miałam możliwość przeczytania książki Helen Hoang "Więcej niż pocałunek", która swoją premierę miała 5 czerwca.
Główną bohaterką jest Stella, dla której tworzenie algorytmów to pestka, natomiast kontakt z jakimkolwiek mężczyzną nie wchodzi w grę. Jej niechęć do bliskości i problemy z nawiązywaniem relacji to tylko wierzchołek góry lodowej. W całej tej dość niefortunnej i ciężkiej do rozwiązania sytuacji nie pomagają rodzice dziewczyny, którzy na każdym kroku przypominają jej, że czas leci, a oni pragną wnuków. Gdy dla rodziców spraw wydaje się prosta, a dla Stelli zwykły pocałunek z mężczyzną jest wyzwaniem, by coś w końcu zmienić, Stella postanawia zatrudnić nauczyciela lub jak kto woli trenera od towarzystwa i nawiązywania bliskich relacji.  Czy takie rozwiązanie pomoże dziewczynie przezwyciężyć swoje problemy? Czy Stella przełamie się i otworzy na nowe doświadczenia? 

"Michael był jak lody miętowe z kawałkami czekolady. Mogła spróbować innych smaków, ale ten konkretny był jej ulubionym."

     Zapewniam was, że to historia, której warto poświęcić swój czas. Nie bez powodu została okrzyknięta książką roku przez Goodreads Choice Awards. Zabawna, ujmująca i zapadająca w pamięci. Tak mogę określić tę zdecydowanie dobrą książkę, którą z wielką przyjemnością przeczytałam. Stella to naprawdę ciekawa i oryginalna postać, których czasami próżno szukać w typowych romansach. Dodatkowym plusem jest poruszenie tematu choroby, z którą wiele osób się zmaga, a która jest swego rodzaju tabu. Ten debiut to coś, czego zupełnie się nie spodziewałam. To nie tylko romans, ale ciepła i zabawna historia z miłością w tle.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu MUZA

poniedziałek, sierpnia 12, 2019

"W skali od 1 do 10" Ceylan Scott

"W skali od 1 do 10" Ceylan Scott
   

     Tamar to młoda dziewczyna z przeszłością. Jej wybory i wcześniejsze poczynania powodują, że trafia do zakładu psychiatrycznego. Poznaje w nim wiele osób z naprawdę przeróżnymi problemami. Dziewczyna nie widzi sensu w leczeniu i wydawać by się mogło, że i samo życie nie ma dla niej większego znaczenia. Po stracie przyjaciółki nie do końca sobie radzi, przez co nieobce jej jest okaleczanie się, czy depresja. Dzięki temu, że Tamar poznaje Ellie i Jaspera zauważyć można istotne zmiany zachodzące w dziewczynie. Jakby na nowo poczuła chęć życia. Przyjaciele, (bo chyba można tak ich nazwać) nadają jej życiu nowy sens, a samotność i wyobcowanie odchodzą na dalszy plan. Czy na długo?

     Tak jak oczywistością było dla mnie przeczytanie „Pamiętnika narkomanki”, czy „My dzieci z dworca ZOO”, tak, gdy tylko zobaczyłam zapowiedź wydawniczą tej książki, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Nie oczekiwałam cudów, ale muszę przyznać, że, mimo, że nie jest to książka pełna akcji i trzymająca w napięciu to ma w sobie coś, co spowodowało, że przeczytałam ją z dużą przyjemnością. Książka nie jest idealna, ale dobra i ukazująca w świetny sposób problemy nastolatków. Trudności młodego pokolenia, z którymi nie do końca sobie radzą: strata kogoś bliskiego, depresja, samookaleczenia, anoreksja, bulimia to nie tylko słownikowe nazwy, a prawdziwe problemy, które dotykają coraz więcej młodych ludzi, a o których dorośli często nawet nie mają pojęcia. Ta książka to nie tylko zwykła historia, ale też apel, by na chwile przystanąć i przemyśleć własne życie, a także uświadomić sobie, że są osoby, może nawet obok nas na pozór normalne i szczęśliwe, które maja problemy, o których nam się nawet nie śniło. Dla mnie mocne 6/10!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu YA!

środa, lipca 31, 2019

"Wiele powodów, by wrócić" Augusta Docher

"Wiele powodów, by wrócić" Augusta Docher
   

  „Wiele powodów, by wrócić” to kontynuacja książki „Najlepszy powód, by żyć”. Dominika i Marcel kochają się, jednak niespodziewanie ich szczęście zostaje poddane próbie przez wypadek Marcela, po którym chłopak zapada w śpiączkę. Zrozpaczona Dominika nie marzy o niczym innym, niż by jej ukochany powrócił do niej - obudził się i był zdrowy. Gdy po pewnym czasie to następuje, ich szczęście nie trwa długo. Okazuje się, że Marcel nie pamięta ostatnich 2 lat. Nie pamięta swojego związku, życia i jest oszołomiony zaistniałą sytuacją. Czy związek Dominiki i Marcela ma jeszcze rację bytu? A co jeśli Marcel nie odzyska pamięci, a Dominice nie uda się skraść jego serca ponownie? Rozpoczyna się walka o zdrowie i walka o miłość. Czas pokaże, co będzie potem...

"Co, a przede wszystkim, jak będzie później? Nie wiem. Mam nadzieję, że dobrze, ale to zupełnie inna, nowa historia, której jeszcze nikt nie zna i którą napisze czas."

     Z problemem amnezji spotkałam się ostatnio w jednym z moich ulubionych seriali. Z ogromnym zainteresowaniem śledziłam losy bohaterów. Tu było podobnie. Zarówno w serialu jak i w książce kibicowałam z całego serca głównym bohaterkom, by udało im się pomóc ich ukochanym w odzyskaniu pamięci. Wraz z nimi odczuwałam ból i niemoc jaką przeżywały. Książka „Wiele powodów, by wrócić” Bardzo przypadła mi do gustu, a problemy jakie porusza dogłębnie mną poruszyły i pozwoliły na chwilę zatrzymać się i docenić, co mam. Polubiłam również bohaterów, chociaż Marcel swoim zachowaniem czasem mnie irytował. Wybaczam mu jednak biorąc pod uwagę, że sytuacja, w której się znalazł nie była komfortowa a on starał się w niej jak najlepiej odnaleźć. Styl autorki bardzo mi przypasował, a że to dopiero moje początki z jej twórczością, to chętnie poznam  wcześniejsze, jak i kolejne jej książki. Fabuła mocno mnie wciągnęła a cała seria zostanie ze mną i będę ją polecać. Cieszę się, że z każdym rokiem polskie autorki są coraz bardziej doceniane i promowane a co za tym idzie my, czytelnicy możemy poznać całkiem nowe, ciekawe i wciągające historie jak ta. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu OMGbooks


czwartek, czerwca 27, 2019

"Powrót do źródeł" Małgorzata Kasprzyk - przedpremierowo!

"Powrót do źródeł" Małgorzata Kasprzyk - przedpremierowo!

     Książka „Powrót do źródeł” przedstawia losy rodu Baranowskich. Rodziny z Podlasia, dla której liczą się miłość, honor, rodzina i tradycja. Wydawać by się mogło, że prowadzą spokojne życie w uroczym dworku, jednak ich spokój burzą między innymi Powstanie Styczniowe i dwie Wojny Światowe. Poznajemy dwóch braci Baranowskich: Franciszka i Antoniego, w rękach których spoczywać będą dalsze losy ich rodu. Sprawy nie ułatwia pewien zapis w testamencie ojca, który dość mocno ingeruje w przyszłość obu braci i ich życiowe plany. Czy bracia dostosują się do ostatniej woli ojca? Jak pojawienie się nieznanego dotąd krewnego wpłynie na losy rodziny? 

"Na święta spadł śnieg i znów otulił rzeczywistość
białym puchem oraz jasną poświatą, która sprawiała,
że dworek wydawał się bajkowym miejscem. Wrażenie
to pogłębiały jeszcze otaczające go drzewa, również
tonące w bieli."

„Powrót do źródeł”, to moje pierwsze spotkanie z autorką, ale bardzo udane. Nie bez powodu objęłam książkę patronatem. Muszę przyznać, że nie wiedziałam, czego spodziewać się po tej książce. Bałam się, że zaleją mnie liczne historyczne fakty, których nie jestem fanką, jednak nie potrzebnie się obawiałam, bo książka napisana jest bardzo przystępnie i bez zbędnego lania wody. Nie czułam się przytłoczona, a losy rodu Baranowskich zostały przedstawione w sposób niezmiernie ciekawy i te 120 książkowych lat minęło bardzo szybko. Książka wydana jest w sposób miły dla oka z piękną nawiązującą do tamtych czasów okładką. Ciekawym pomysłem okazało się podzielenie książki na swego rodzaju części, które łącznie dają nam właśnie wspomniane wcześniej 120 lat. Zabieg ten okazał się być dość oryginalnym, ale również bardzo przejrzystym rozwiązaniem, które pozwala czytelnikowi łatwiej odnaleźć się w fabule i danym okresie. Przyznam szczerze, że nawet nie przypuszczałam, że ta książka tak mnie pochłonie i z zapałem będę śledziła losy tej rodziny. Polecam ją, jako miłą odskocznię od współczesnych romansów. Czasem warto zwolnić i oddać się lekturze, po której nie spodziewalibyśmy się, że tak pozytywnie na nas wpłynie!


Premiera książki już 1 lipca!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu WasPos

poniedziałek, czerwca 10, 2019

"Drwal" K.N. Haner. Recenzja ambasadorska

"Drwal" K.N. Haner. Recenzja ambasadorska


     Jason to nasz tytułowy "Drwal". Po przykrych doświadczeniach w rodzinnym mieście, zerwał kontakt ze znajomymi oraz bliskimi i wyruszył w poszukiwaniu siebie. Zamieszkał w drewnianym domku po środku lasu, gdzie na co dzień zajmuje się swoimi psami oraz wykonuje rzeźby, które przynoszą mu coraz większy rozgłos w świecie artystów. Gdy jego spokój burzy przyjazd młodej dziennikarki jeszcze nie wie, że to dopiero początek jego kłopotów. Sam pojawia się wraz z deszczem i jest zmuszona zostać z Jasonem, ponieważ droga powrotna została odcięta przez ulewę. Dwoje nieznajomych ludzi musi spędzić ze sobą kilka dni. Czy to da im szansę bliżej się poznać? Czy otworzą się przed sobą na tyle, że Jason pozwoli sobie na nowe uczucie? Jak życiowa sytuacja Sam wpłynie na ich relację?

     "Drwal" to jedna z tych książek, które zostaną ze mną na długo. Bardzo spodobała mi sie autorka właśnie w takim delikatniejszym wydaniu i muszę przyznać, że chcę więcej! Widać, że K.N. Haner świetnie sobie radzi nie tylko w tych mroczniejszych i ostrzejszych klimatach, ale i te bardziej subtelne nie maja przed nią tajemnic. „Drwal” to książka pełna emocji i ekscytująca, ale jednocześnie namiętna, miejscami dramatyczna i ukazująca w cudowny sposób, jak uczucia potrafią zmienić myślenie i podejście człowieka do życia. Postać Sam bardzo mnie zaskoczyła. Czuć było jej niepokój, a jej wewnętrzne demony czyhające za rogiem tylko burzyły pozorny spokój w domku w lesie. Za to Jasona pokochałam. Jego delikatność i dobroć, ale i stanowczość gdy potrzeba, to mieszanka idealna. Facet marzenie wielu kobiet! Muszę przyznać, że cudownie było odwiedzić „Drwala” w tej jego małej samotni, a zupełnie inna Kate Haner kolejny raz skradła moje serce. Ta książka to totalne zaskoczenie i przyjemność płynąca z każdej strony!

„Nie ma nic piękniejszego jak dwoje ludzi, którzy odnajdują się w tym przeklętym świecie i oboje pragną coś zmienić.”

Za możliwość przeczytania książki dziękuję K.N. Haner i Editio Red

czwartek, maja 30, 2019

"To, co nas łączy" Adrianna Klara Kłosińska

"To, co nas łączy" Adrianna Klara Kłosińska




"Chciałabym mieć w sobie tyle zapału i determinacji. Szczególnie w szukaniu osoby, która zapełniłaby lukę w moim uczuciowym, otwartym sercu, bo już trudno mi obserwować wokół siebie zakochanych.”

     W debiutanckiej książce Adrianny Klasy Kłosińskiej poznajemy dwoje młodych ludzi. Atalia to początkująca dziennikarka, której życie uczuciowe niestety nie jest idealne. Dopiero rozstała się ze swoim partnerem, który już chwilę po zerwaniu nie daje jej spokoju i stara się odzyskać zaufanie dziewczyny. Poznajemy również Henrika, który zajmuje się rodzinnym interesem, pracując, jako kwiaciarz. Atalia i Henrik pierwszy raz na siebie trafiają, gdy dziewczyna pojawia się w rodzinnej kwiaciarni Henrika z pewną nietypową sprawą. Ich spotkanie zaowocuje ciekawą znajomością, a oni od początku poczują, że coś ich łączy. Czy tajemnice z przeszłości nie staną na przeszkodzie ich uczuciu? Czy Atalia i Henrik dadzą sobie szansę zostawiając za sobą wszystko to, co złe?

"Sama chciałabym wiedzieć dokładnie, co mnie z nim łączy. Trudno to nazwać miłością, a jeszcze trudnej mówić o przyjaźni, bo przyjaciele tak na siebie nie oddziałują".

     Książka „To, co nas łączy” to historia dwojga młodych ludzi, którzy wpadają na siebie i z czasem rozkwita między nimi uczucie. Muszę przyznać, że to całkiem przyjemna pozycja, jednak kwiecisty język w jakim została napisana, nie do końca mnie porwał. Nie jestem fanką tak licznych epitetów i początkowo naprawdę trudno było mi przywyknąć do stylu. Od początku starałam się skupić na historii i bohaterach, przez co z każdą kolejną kartką znacznie łatwiej było mi czytać. Myślę, że jak na debiut to jest to całkiem dobry początek. Doceniam element tajemniczości, który pojawił się w fabule i przyjemnie urozmaicił całą historię. Mimo, że nie ocenia się książki po okładce, to właśnie w pierwszej kolejności okładka zadecydowała, że chcę poznać tę książkę, a po drugie Kopenhaga, którą miałam okazję zwiedzić i przyjemnie było tam wrócić po latach, choćby na kartkach czytanej właśnie książki.
Moja ocena książki 6/10.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu FILIA

czwartek, maja 09, 2019

"Alyssa i obłęd" A.G. Howard

"Alyssa i obłęd" A.G. Howard

    Od wydarzeń z pierwszego tomu minęło już trochę czasu. Alyssa stara się wrócić do dawnego życia. Pochłania ją sztuka, chłopak i rozmyślania o wymarzonych studiach. Jak typowa nastolatka zmaga się z nadopiekuńczą matką, a jej największy problem, to zbliżający się bal szkolny. Pozorną zwyczajność burzy pojawienie się dawnego znajomego - Morfeusza, który próbuje nakłonić Alyssę, by mu pomogła. Jak się okazuje Kraina czarów powoli wnika do świata Alyssy zagrażając tym samym bezpieczeństwu dziewczyny, jej bliskich i wszystkich pozostałych. Co zrobi Alyssa? Czy da się porwać przygodzie w tej magicznie i nierównej walce o lepsze jutro?


„Alysso, ofiarowano ci szansę przeżycia dwóch żyć i dwóch miłości. To istny cud. Ceń ten dar za to, czym jest. Do zobaczenia wkrótce w Krainie Czarów.”


    Drugi tom serii jest odrobinę mniej magiczny niż jego poprzednik. Zakochana w całej tej czarodziejskiej aurze, trochę tęskniłam za magią pierwszej części, jednak nie wpłynęło to znacząco na moją ocenę książki, która jako kontynuacja bardzo dobrego pierwszego tomu, również dała radę! Polubiłam tajemniczego i dość mrocznego Morfeusza, a i sama Alyssa wydaje się w tej części bardziej dojrzała. Myślę, że doświadczenia z poprzedniego tomu wzmocniły ją, jako postać.  Przez ostatnie dość trudne dni nie do końca miałam nastrój na cokolwiek, jednak chwile relaksu przy tej książce pozytywnie wpłynęły na moje lepsze samopoczucie. Książka dzięki swojej specyficznej magicznej aurze skutecznie mnie odstresowała i już teraz jestem ciekawa, co przyniesie trzeci tom. 
 A wy? Dacie się porwać magicznej fabule, ciekawym zwrotom akcji i fantastycznej atmosferze tej książki? Szczerze zachęcam do sięgnięcia po oba tomy tej zaczarowanej serii!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu UROBOROS

poniedziałek, marca 25, 2019

"Sponsor" Tom II K.N. Haner

"Sponsor" Tom II K.N. Haner
     Kalina stara się wrócić do sprawności po wypadku, który miał miejsce w pierwszej części. Rehabilitacja, w której dzielnie wspiera ją Ed, jest dla dziewczyny niezmiernie trudna i wyczerpująca. Ograniczone ruchy i brak swobody również nie pomagają w opiece nad rezolutną siostrą. Rozdarta Kalina z dnia na dzień walczy z przeciwnościami, by ich życie wróciło na prawidłowy tor. Stara się również nie myśleć o Nathanie, który jakby zapadł się pod ziemię. Ich brak kontaktu tylko utwierdza dziewczynę w przekonaniu, że ich związek to już przeszłość, jednak czy na pewno? Może Kalina tylko nieudolnie stara się przytłumić swoje uczucia? Niespodziewane spotkanie w centrum handlowym wzbudza w Kalinie sprzeczne emocje i otwiera te zakamarki serca, o których myślała, że już dawno zamknęły się na przystojnego Nathana. Czy para wróci do siebie i zawalczy o uczucie, które pokonało już tyle przeciwności? Czy Kalina będzie potrafiła wspierać Nathana w trudnych dla niego chwilach, które i dla niej nie będą łatwe, a Nathan stanie się w końcu oparciem dla dziewczyny? Zakończenie tej historii rozwieje wasze wątpliwości!


„Jest tyle zła na tym świecie, że bez przebaczenia i dawania kolejnych szans wszyscy byśmy się tylko wzajemnie nienawidzili.”

     Drugi tom Sponsora zdecydowanie trzyma poziom. Mogę również z czystym sumieniem stwierdzić, że ta część podobała mi się znacznie bardziej. Przyjemniej czyta mi się konkretne, zwarte i ciekawe dylogie, niż rozwleczone trylogie, dlatego chwała dla autorki, że nie starała się jeszcze bardziej podzielić tej historii. Przez te dwa tomy zdążyłam się również zżyć z postaciami, jednak moje serce od samego początku skradła Sabrina siostra Kaliny i pozostało tak do ostatniej strony.  Zawirowania miłosne, niespodziewane wydarzenia i sytuacje wciskające nas w fotel to coś, co myślę, że każdy lubi, a co w książkach K.N. Haner to już chyba standard! Nic dodać nic ująć. Jeśli oczekujecie od książki emocji, miłosnych uniesień i sytuacji, które wydaja się być bez wyjścia, to drugi tom „Sponsora” da wam to wszystko i jeszcze więcej. Uwielbiam być zaskakiwana, a elementów zaskoczenia w tej książce nie zabrakło! Zabrzmi to nudno, ale ja z niecierpliwością czekam na kolejne książki! Ba! Moja półka jest już gotowa na przyjecie "Drwala"!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję K.N. Haner i Editio Red

niedziela, marca 10, 2019

"Gdzie śpiewają diabły" Magdalena Kubasiewicz

"Gdzie śpiewają diabły" Magdalena Kubasiewicz
     Azyl- miasteczko, w którym czas jakby stanął w miejscu. Dziwni ludzie, klimat jak z horroru, jezioro pełne zagadek i legenda o czarownicy i diable, której wersji jest tyle, ilu ludzi w miasteczku. Gdy Piotr przyjeżdża do Azylu w poszukiwaniu swojej zaginionej przed laty bliźniaczki Ewy, od początku czuje się w tym miejscu nieswojo. Aura miasteczka jest mocno przytłaczająca.  Ludzie nie chcą rozmawiać a jeśli już ktoś coś powie, to to, co wszyscy - nikt żadnej Ewy nie widział i nie zna. Na reputację tego miejsca wpływa również niedawna śmierć jednej z mieszkanek Azylu. Piotr ma przeczucie ze może to mieć związek z Ewą. Gdy z czasem poznaje kolejnych mieszkańców i nowe wersje legendy o czarownicy i diable coraz trudniej podjąć mu decyzję o wyjeździe. Wewnątrz czuje, że to miasteczko zna odpowiedz na nurtujące go pytanie. Czy Piotr znajdzie w Azylu Ewę? Czy to trochę upiorne miasteczko kryje w sobie jeszcze więcej tajemnic? I jaki związek z tym, co się na około dzieje ma miejska legenda? Pamiętajcie, że prawda potrafi zaskoczyć.

„Było sobie raz miasteczko zagubione wśród lasów, miasteczko, w którym stały domy o pomylonej numeracji, miasteczko splątanych uliczek, wzdłuż których gęsto rosły drzewa, miasteczko pełne bluszczu, krzaków bzu i kępek wrzosu. Zwykłe miasteczko. Jedno z wielu.”

     Cudowna, magicznie klimatyczna i trochę niepokojąca książka. Gdy moim oczom ukazała się ta niezwykła okładka, już wiedziałam, że będzie to coś niezmiernie ciekawego. Nie myliłam się! Dziwne miasteczko i legenda, na której opiera się cala historia bardzo trafiły do mnie, jako czytelnika. Książkę czyta się szybko, nie ma przesytu w opisach miejsc czy postaci, dzięki czemu autorka pozostawia pole do popisu naszej wyobraźni. Styl autorki bardzo przypadł mi do gustu, a liczne wersje legendy pobudziły apetyt by jak najszybciej poznać prawdziwą historię tego dość mrocznego miasteczka.  Jestem zauroczona tą magiczną opowieścią i muszę przyznać, ze moja podróż do Azylu była udana i przyjemna. Zachęcam do przeczytania! 
Kto wie, może i Ty wymyślisz własną wersję legendy o czarownicy i diable!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu UROBOROS

środa, lutego 20, 2019

"Między nami chaos" Samuel Miller

"Między nami chaos" Samuel Miller

    Arthur to młody chłopak po przejściach. Zakaz zbliżania się do byłej dziewczyny i utrata stypendium doprowadzają go do obłędu. W jego głowie piętrzy się wiele sprzecznych emocji i rozterek. Rozbity i zdezorientowany ojciec postanawia wysłać syna do wujostwa do Truckee, gdzie kiedyś mieszkał jego ukochany dziadek. Chłopak znajduje na strychu zapiski Arthura Pullmana - słynnego pisarza - swojego dziadka, które mogą mu pomóc w rozwiązaniu zagadki zniknięcia zmarłego przed laty starca. Czy podróż śladami dziadka przyniesie chłopakowi ukojenie i pozwoli odnaleźć prawdę na temat śmierci krewnego? Jeżdżąc pociągiem, Arthur odwiedza różne miejsca, dzięki którym na nowo poznaje nie tylko swojego dziadka, ale również i siebie. Jak skończy się ta podróż? Czy chłopak znajdzie odpowiedzi na nurtujące go pytania? Czy może podróż, którą odbył Arthur Pullman Senior przed śmiercią była tylko przypadkową trasą chorego na demencję człowieka?

„Na końcu życia historia człowieka jest napisana
słowami, których nigdy nie wypowiedział.”

      Zaczynając tę książkę odczuwałam wiele sprzecznych emocji. Nie do końca wiedziałam, czego się po tej historii spodziewać, ani czy moja silna emocjonalna więź ze zmarłym już dziadkiem, pozwoli mi bez problemów przebrnąć przez historię Artura i jego dziadka. Początki były trudne, nie dlatego, że coś było nie tak z treścią, ale musiałam skutecznie odciąć własne przeżycia i doświadczenia od tego, co właśnie czytam. Gdy mi się to udało, książka bardzo mnie wciągnęła. Już samo to, że wnuk postanawia odnaleźć prawdę i wyrusza w podróż by zrozumieć, czemu jego kochany dziadek odszedł tak nagle, totalnie mną poruszyło. Książka bardzo niepozorna i nawet to, że fabuła dość powoli się rozkręcała, nie zniechęciło mnie do podróżowania wraz z Arturem. Ciekawa i niebanalna historia, tajemnice i klimat, dzięki któremu książka bardzo dużo zyskuje, to tylko niektóre z atutów tej historii. Warto też wspomnieć o stylu autora, który płynnie prowadzi nas przez fabułę, co rusz zaskakując nas, oraz zwrócić uwagę na przyciągającą wzrok, oryginalną i wręcz hipnotyzującą okładkę. Muszę przyznać, że ogromnie się cieszę, że miałam szansę przeczytać tę poruszającą i ciekawą książkę. Szczerze polecam! 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję  Burda Książki

poniedziałek, lutego 11, 2019

"Moja irlandzka piosenka" Anna Olszewska

"Moja irlandzka piosenka" Anna Olszewska
     Mia Orwell ma nudną pracę, grono wiernych przyjaciół i niewyparzony język.  Potrzeba zmiany i odskoczni kiełkowała w niej od dawna, jednak nie od początku dała o sobie znać. Pod wpływem impulsu, a może z potrzeby pokazania się znajomym z innej, bardziej szalonej strony, Mia składa CV do jednej z największych agencji opiekującej się celebrytami. Czy to mogłoby być zajęcie dla niej? Może warto iść z duchem czasu i zawalczyć o lepszą siebie i ciekawsze jutro? Jak wiadomo, życie bywa przewrotne i nie od razu daje nam to, czego chcemy, jednak ku zaskoczeniu wszystkich, Mia dostaje wymarzoną pracę i zostaje asystentką wschodzącej gwiazdy rocka - Williama Call’a. Ostrzeżenia współpracowników agencji, że praca dla Willa to prawdziwe wyzwanie, zdają się nie być wcale przesadzone, jednak nie zniechęca to Mii. Pierwszego dnia pracy okazuje się, że dziewczyna całkiem niedawno spotkała swojego nowego szefa i jak można się domyśleć, spotkanie nie należało do szczególnie udanych. Pomimo sarkastycznych uwag i wyraźnej niechęci nowego szefa, Mia stara się wykonywać swoje zadania jak najlepiej. Z czasem ich relacje się zacieśniają, a Mia, która do tej pory nie chciała się wiązać, zaczyna pragnąć swojego szefa. Fakt, że jest on nieziemsko przystojny nie pomaga, a dziewczynie coraz trudniej ukryć maślany wzrok i błądzące gdzieś daleko myśli. Czy relacja szef - pracownica przerodzi się w coś więcej? Czy ostre charaktery ujarzmią się wzajemnie? 

     Muszę przyznać, że wśród wszechobecnie wylewającego się z książek erotyzmu, „Moja irlandzka piosenka” to bardzo ciekawa odskocznia. Historia romantyczna, ale nie nudna. Humorystyczna i okraszona dużą ilością sarkazmu. Połączenie na tyle fajne, że książkę przeczytałam bardzo szybko. Cudowna przygoda, dwoje interesujących, młodych ludzi, którzy powoli się docierają. Iście angielsko - irlandzki klimat płynnie i ciekawie się tu zgrał, a styl autorki bardzo mi przypasował. Ku mojemu zaskoczeniu pojawił się również wątek kryminalny,czyli kolejny wartościowy element fabuły. Historia Mii i Willa zauroczyła mnie i dała nadzieję, że kolejne książki autorki przyniosą tyle samo przyjemnych doznań i jeszcze więcej emocji. Książka ujmująca i niezwykle trafiła w mój gust. Dla mnie 10/10!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Annie Olszewskiej i Wydawnictwu Novae Res

piątek, stycznia 25, 2019

"Sponsor" K.N. Haner

"Sponsor" K.N. Haner
     
   Kalina to zwyczajna dziewczyna. Ma kochających rodziców i fantastyczną młodszą siostrę. Studiuje i właściwie na tym kończy się jej towarzyskie życie. Jak sama twierdzi, nie ma czasu na związki i jedynym chłopakiem z którym spędza czas, jest jej przyjaciel Ed. Gdy pewnego chłodnego ranka jadąc rowerem powoduje wypadek, jeszcze nie wie, że jej życie totalnie się odmieni.
Nathan to bogaty biznesmen, który w Londynie bywa raz na jakiś czas. Nie jest to typ męża, czy partnera. To facet, który ma potrzeby i pragnie je zaspokoić, niekoniecznie wchodząc przy tym w stałe związki. Takie życie mu odpowiada, a skoro kobiety nie narzekają i jeszcze mają przy tym materialne profity, to dla Nathana układ idealny. Czy młoda dziewczyna, która niespodziewanie pojawi się w jego życiu odmieni Nathana? Czy mężczyzna, który ma wszystko poza miłością, znajdzie w sercu odrobinę miejsca na nowe uczucie? 

„On nie potrafił się zmienić i był tego świadomy od samego początku. Próbował oszukać własną naturę i pragnienia. Nie potrafił. Jego serce nie było zdolne do miłości. Chwilowe zauroczenia były jedynie krzywdzące dla kobiet, z którymi się spotykał. To On wychodził z tego cało, a one cierpiały, bo nie mógł im ofiarować tego, czego oczekiwały. Nathan w pełni rozumiał kobiety, ale nie był w stanie dostosować się do ich wymagań. Lubił swoje zasady i nie zamierzał ich łamać.”

     "Sponsor" to słodko gorzka historia. Nie jest to ckliwy romans, a ciekawie napisana książka, która trafia głęboko w myśli czytelnika. Gdy już zaczyna się układać, nagle jedno wielkie bum wszystko przewraca do góry nogami i czytelnik ma wrażenie, że  wraca do początku.

„Tak naprawdę ludzie nie powinni oceniać innych ludzi, ale właśnie na tym teraz stał świat. Na ocenianiu, planowaniu. Nie było miejsca na błędy, które popełniamy przecież na każdym kroku. Niektórych te błędy kosztowały niewiele, ale Nathan wiedział, że z jego przeszłością każdy błąd mógł kosztować dużo.”

   Ciekawe dialogi, zaskakujące zwroty akcji, uwielbiane przeze mnie wątki humorystyczne i sytuacje, w których łzy same cisną się do oczu, a przy tym wszystkim przystojny, władczy mężczyzna, piękna delikatna kobieta i ogromny bagaż emocji - czy trzeba czegoś więcej? Z każdą kolejną książką K.N. Haner coraz bardziej odbiera mi mowę. Autorka rozwija się w niezwykłym tempie i aż boję się pomyśleć, co będzie przy kolejnych książkach. Okładka „Sponsora” to jedna z piękniejszych, jakie widziałam! Złoto, czerń i biel to niesamowicie eleganckie i przyciągające wzrok połączenie. Aż miło mieć takie cudo na półce! Gorąco polecam pierwszą cześć i z wypiekami na twarzy czekam na drugą , która już w lutym będzie miała swoją premierę!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję K.N. Haner i Editio Red

wtorek, stycznia 15, 2019

"Deep" Kylie Scott

"Deep" Kylie Scott
 Lubimy czytać

     Ben Nicholson to podrywacz. Nigdy nawet nie myślał o stałym związku, czy zakładaniu rodziny, jednak jak wiemy, życie bywa przewrotne i już na początku książki dowiadujemy się, że Ben zostanie ojcem. Jednorazowa przygodna w Vegas z dziewczyną, która jest dla niego niczym zakazany owoc kończy się ciążą. Zawód przyjaciół, szok, niedowierzanie i próby zrozumienia jak to się właściwie stało, to tylko czubek góry lodowej całej tej zagmatwanej sytuacji. Lizzy to młoda studentka, z dość burzliwą przeszłością, zdana na siebie. Nagle życie płata jej figla w postaci ciąży z jednym z najbardziej pożądanych basistów. Różnica wieku, status materialny i właściwie wszytko inne ich różni. Po ochłonięciu i przedyskutowaniu sprawy postanawiają pozostać przyjaciółmi i wspólnie przygotować się do roli rodziców. Czy wiszące w powietrzu napięcie i pożądanie między tą dwójką nie zaprzepaści ich planów? Czy taki przyjacielski układ ma racje bytu? Czy w świecie muzyki, świateł reflektorów, sesji zdjęciowych i tras koncertowych jest w ogóle miejsce na dziecko? A może Ben, jak to Ben wycofa się i jednak nie stanie na wysokości zadania? Na te i wiele innych pytań odpowie nam książka „Deep”. 

„Każda miłość jest inna, tak jak każda relacja dwojga ludzi. I nikt, kto patrzy na to z boku, nie jest w stanie zrozumieć wszystkiego.”

     „Deep” to juz 4 części serii Stage Dive. Musze przyznać ze Ben to postać, na którą najmniej zwracałam uwagę. W poprzednich tomach był wycofany, gburowaty i niespecjalnie za nim przepadałam, jednak dzięki „Deep” zmieniłam zdanie o tym bohaterze. Po drugiej części, to właśnie „Deep” jest moją kolejną ulubioną historią!
Lizzy to bardzo miła i sympatyczna dziewczyna, lecz trochę zagubiona przez sytuację, w której się znalazła. Nigdy nie przypuszczała, że życie tak ją zaskoczy, jednak dzięki swojej siostrze i własnemu rozsądkowi można być pewna, że da sobie ze wszystkim świetnie radę. Ben natomiast kompletnie nie potrafi opanować ani emocji, ani swoich zachowań. Jest wybuchowy, przy czym jest też opiekuńczy, co powoduje u czytelnika sprzeczne emocje. Jeśli lubicie romanse, to „Deep” z pewnością wam się spodoba. Dodam tylko, że dzięki temu, że książka liczy niecałe 300 stron, to jest to idealne rozwiązanie na spędzenie przyjemnego wieczoru z ciekawą historią!
Za możliwość przeczytania książki dziękuję  Editio Red
Copyright © 2016 Zakładki Made by A. , Blogger