piątek, sierpnia 30, 2019

"Więcej niż pocałunek" Helen Hoang

"Więcej niż pocałunek" Helen Hoang
   















     Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza miałam możliwość przeczytania książki Helen Hoang "Więcej niż pocałunek", która swoją premierę miała 5 czerwca.
Główną bohaterką jest Stella, dla której tworzenie algorytmów to pestka, natomiast kontakt z jakimkolwiek mężczyzną nie wchodzi w grę. Jej niechęć do bliskości i problemy z nawiązywaniem relacji to tylko wierzchołek góry lodowej. W całej tej dość niefortunnej i ciężkiej do rozwiązania sytuacji nie pomagają rodzice dziewczyny, którzy na każdym kroku przypominają jej, że czas leci, a oni pragną wnuków. Gdy dla rodziców spraw wydaje się prosta, a dla Stelli zwykły pocałunek z mężczyzną jest wyzwaniem, by coś w końcu zmienić, Stella postanawia zatrudnić nauczyciela lub jak kto woli trenera od towarzystwa i nawiązywania bliskich relacji.  Czy takie rozwiązanie pomoże dziewczynie przezwyciężyć swoje problemy? Czy Stella przełamie się i otworzy na nowe doświadczenia? 

"Michael był jak lody miętowe z kawałkami czekolady. Mogła spróbować innych smaków, ale ten konkretny był jej ulubionym."

     Zapewniam was, że to historia, której warto poświęcić swój czas. Nie bez powodu została okrzyknięta książką roku przez Goodreads Choice Awards. Zabawna, ujmująca i zapadająca w pamięci. Tak mogę określić tę zdecydowanie dobrą książkę, którą z wielką przyjemnością przeczytałam. Stella to naprawdę ciekawa i oryginalna postać, których czasami próżno szukać w typowych romansach. Dodatkowym plusem jest poruszenie tematu choroby, z którą wiele osób się zmaga, a która jest swego rodzaju tabu. Ten debiut to coś, czego zupełnie się nie spodziewałam. To nie tylko romans, ale ciepła i zabawna historia z miłością w tle.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu MUZA

poniedziałek, sierpnia 12, 2019

"W skali od 1 do 10" Ceylan Scott

"W skali od 1 do 10" Ceylan Scott
   

     Tamar to młoda dziewczyna z przeszłością. Jej wybory i wcześniejsze poczynania powodują, że trafia do zakładu psychiatrycznego. Poznaje w nim wiele osób z naprawdę przeróżnymi problemami. Dziewczyna nie widzi sensu w leczeniu i wydawać by się mogło, że i samo życie nie ma dla niej większego znaczenia. Po stracie przyjaciółki nie do końca sobie radzi, przez co nieobce jej jest okaleczanie się, czy depresja. Dzięki temu, że Tamar poznaje Ellie i Jaspera zauważyć można istotne zmiany zachodzące w dziewczynie. Jakby na nowo poczuła chęć życia. Przyjaciele, (bo chyba można tak ich nazwać) nadają jej życiu nowy sens, a samotność i wyobcowanie odchodzą na dalszy plan. Czy na długo?

     Tak jak oczywistością było dla mnie przeczytanie „Pamiętnika narkomanki”, czy „My dzieci z dworca ZOO”, tak, gdy tylko zobaczyłam zapowiedź wydawniczą tej książki, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Nie oczekiwałam cudów, ale muszę przyznać, że, mimo, że nie jest to książka pełna akcji i trzymająca w napięciu to ma w sobie coś, co spowodowało, że przeczytałam ją z dużą przyjemnością. Książka nie jest idealna, ale dobra i ukazująca w świetny sposób problemy nastolatków. Trudności młodego pokolenia, z którymi nie do końca sobie radzą: strata kogoś bliskiego, depresja, samookaleczenia, anoreksja, bulimia to nie tylko słownikowe nazwy, a prawdziwe problemy, które dotykają coraz więcej młodych ludzi, a o których dorośli często nawet nie mają pojęcia. Ta książka to nie tylko zwykła historia, ale też apel, by na chwile przystanąć i przemyśleć własne życie, a także uświadomić sobie, że są osoby, może nawet obok nas na pozór normalne i szczęśliwe, które maja problemy, o których nam się nawet nie śniło. Dla mnie mocne 6/10!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu YA!

środa, lipca 31, 2019

"Wiele powodów, by wrócić" Augusta Docher

"Wiele powodów, by wrócić" Augusta Docher
   

  „Wiele powodów, by wrócić” to kontynuacja książki „Najlepszy powód, by żyć”. Dominika i Marcel kochają się, jednak niespodziewanie ich szczęście zostaje poddane próbie przez wypadek Marcela, po którym chłopak zapada w śpiączkę. Zrozpaczona Dominika nie marzy o niczym innym, niż by jej ukochany powrócił do niej - obudził się i był zdrowy. Gdy po pewnym czasie to następuje, ich szczęście nie trwa długo. Okazuje się, że Marcel nie pamięta ostatnich 2 lat. Nie pamięta swojego związku, życia i jest oszołomiony zaistniałą sytuacją. Czy związek Dominiki i Marcela ma jeszcze rację bytu? A co jeśli Marcel nie odzyska pamięci, a Dominice nie uda się skraść jego serca ponownie? Rozpoczyna się walka o zdrowie i walka o miłość. Czas pokaże, co będzie potem...

"Co, a przede wszystkim, jak będzie później? Nie wiem. Mam nadzieję, że dobrze, ale to zupełnie inna, nowa historia, której jeszcze nikt nie zna i którą napisze czas."

     Z problemem amnezji spotkałam się ostatnio w jednym z moich ulubionych seriali. Z ogromnym zainteresowaniem śledziłam losy bohaterów. Tu było podobnie. Zarówno w serialu jak i w książce kibicowałam z całego serca głównym bohaterkom, by udało im się pomóc ich ukochanym w odzyskaniu pamięci. Wraz z nimi odczuwałam ból i niemoc jaką przeżywały. Książka „Wiele powodów, by wrócić” Bardzo przypadła mi do gustu, a problemy jakie porusza dogłębnie mną poruszyły i pozwoliły na chwilę zatrzymać się i docenić, co mam. Polubiłam również bohaterów, chociaż Marcel swoim zachowaniem czasem mnie irytował. Wybaczam mu jednak biorąc pod uwagę, że sytuacja, w której się znalazł nie była komfortowa a on starał się w niej jak najlepiej odnaleźć. Styl autorki bardzo mi przypasował, a że to dopiero moje początki z jej twórczością, to chętnie poznam  wcześniejsze, jak i kolejne jej książki. Fabuła mocno mnie wciągnęła a cała seria zostanie ze mną i będę ją polecać. Cieszę się, że z każdym rokiem polskie autorki są coraz bardziej doceniane i promowane a co za tym idzie my, czytelnicy możemy poznać całkiem nowe, ciekawe i wciągające historie jak ta. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu OMGbooks


czwartek, czerwca 27, 2019

"Powrót do źródeł" Małgorzata Kasprzyk - przedpremierowo!

"Powrót do źródeł" Małgorzata Kasprzyk - przedpremierowo!

     Książka „Powrót do źródeł” przedstawia losy rodu Baranowskich. Rodziny z Podlasia, dla której liczą się miłość, honor, rodzina i tradycja. Wydawać by się mogło, że prowadzą spokojne życie w uroczym dworku, jednak ich spokój burzą między innymi Powstanie Styczniowe i dwie Wojny Światowe. Poznajemy dwóch braci Baranowskich: Franciszka i Antoniego, w rękach których spoczywać będą dalsze losy ich rodu. Sprawy nie ułatwia pewien zapis w testamencie ojca, który dość mocno ingeruje w przyszłość obu braci i ich życiowe plany. Czy bracia dostosują się do ostatniej woli ojca? Jak pojawienie się nieznanego dotąd krewnego wpłynie na losy rodziny? 

"Na święta spadł śnieg i znów otulił rzeczywistość
białym puchem oraz jasną poświatą, która sprawiała,
że dworek wydawał się bajkowym miejscem. Wrażenie
to pogłębiały jeszcze otaczające go drzewa, również
tonące w bieli."

„Powrót do źródeł”, to moje pierwsze spotkanie z autorką, ale bardzo udane. Nie bez powodu objęłam książkę patronatem. Muszę przyznać, że nie wiedziałam, czego spodziewać się po tej książce. Bałam się, że zaleją mnie liczne historyczne fakty, których nie jestem fanką, jednak nie potrzebnie się obawiałam, bo książka napisana jest bardzo przystępnie i bez zbędnego lania wody. Nie czułam się przytłoczona, a losy rodu Baranowskich zostały przedstawione w sposób niezmiernie ciekawy i te 120 książkowych lat minęło bardzo szybko. Książka wydana jest w sposób miły dla oka z piękną nawiązującą do tamtych czasów okładką. Ciekawym pomysłem okazało się podzielenie książki na swego rodzaju części, które łącznie dają nam właśnie wspomniane wcześniej 120 lat. Zabieg ten okazał się być dość oryginalnym, ale również bardzo przejrzystym rozwiązaniem, które pozwala czytelnikowi łatwiej odnaleźć się w fabule i danym okresie. Przyznam szczerze, że nawet nie przypuszczałam, że ta książka tak mnie pochłonie i z zapałem będę śledziła losy tej rodziny. Polecam ją, jako miłą odskocznię od współczesnych romansów. Czasem warto zwolnić i oddać się lekturze, po której nie spodziewalibyśmy się, że tak pozytywnie na nas wpłynie!


Premiera książki już 1 lipca!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu WasPos

poniedziałek, czerwca 10, 2019

"Drwal" K.N. Haner. Recenzja ambasadorska

"Drwal" K.N. Haner. Recenzja ambasadorska


     Jason to nasz tytułowy "Drwal". Po przykrych doświadczeniach w rodzinnym mieście, zerwał kontakt ze znajomymi oraz bliskimi i wyruszył w poszukiwaniu siebie. Zamieszkał w drewnianym domku po środku lasu, gdzie na co dzień zajmuje się swoimi psami oraz wykonuje rzeźby, które przynoszą mu coraz większy rozgłos w świecie artystów. Gdy jego spokój burzy przyjazd młodej dziennikarki jeszcze nie wie, że to dopiero początek jego kłopotów. Sam pojawia się wraz z deszczem i jest zmuszona zostać z Jasonem, ponieważ droga powrotna została odcięta przez ulewę. Dwoje nieznajomych ludzi musi spędzić ze sobą kilka dni. Czy to da im szansę bliżej się poznać? Czy otworzą się przed sobą na tyle, że Jason pozwoli sobie na nowe uczucie? Jak życiowa sytuacja Sam wpłynie na ich relację?

     "Drwal" to jedna z tych książek, które zostaną ze mną na długo. Bardzo spodobała mi sie autorka właśnie w takim delikatniejszym wydaniu i muszę przyznać, że chcę więcej! Widać, że K.N. Haner świetnie sobie radzi nie tylko w tych mroczniejszych i ostrzejszych klimatach, ale i te bardziej subtelne nie maja przed nią tajemnic. „Drwal” to książka pełna emocji i ekscytująca, ale jednocześnie namiętna, miejscami dramatyczna i ukazująca w cudowny sposób, jak uczucia potrafią zmienić myślenie i podejście człowieka do życia. Postać Sam bardzo mnie zaskoczyła. Czuć było jej niepokój, a jej wewnętrzne demony czyhające za rogiem tylko burzyły pozorny spokój w domku w lesie. Za to Jasona pokochałam. Jego delikatność i dobroć, ale i stanowczość gdy potrzeba, to mieszanka idealna. Facet marzenie wielu kobiet! Muszę przyznać, że cudownie było odwiedzić „Drwala” w tej jego małej samotni, a zupełnie inna Kate Haner kolejny raz skradła moje serce. Ta książka to totalne zaskoczenie i przyjemność płynąca z każdej strony!

„Nie ma nic piękniejszego jak dwoje ludzi, którzy odnajdują się w tym przeklętym świecie i oboje pragną coś zmienić.”

Za możliwość przeczytania książki dziękuję K.N. Haner i Editio Red

czwartek, maja 30, 2019

"To, co nas łączy" Adrianna Klara Kłosińska

"To, co nas łączy" Adrianna Klara Kłosińska




"Chciałabym mieć w sobie tyle zapału i determinacji. Szczególnie w szukaniu osoby, która zapełniłaby lukę w moim uczuciowym, otwartym sercu, bo już trudno mi obserwować wokół siebie zakochanych.”

     W debiutanckiej książce Adrianny Klasy Kłosińskiej poznajemy dwoje młodych ludzi. Atalia to początkująca dziennikarka, której życie uczuciowe niestety nie jest idealne. Dopiero rozstała się ze swoim partnerem, który już chwilę po zerwaniu nie daje jej spokoju i stara się odzyskać zaufanie dziewczyny. Poznajemy również Henrika, który zajmuje się rodzinnym interesem, pracując, jako kwiaciarz. Atalia i Henrik pierwszy raz na siebie trafiają, gdy dziewczyna pojawia się w rodzinnej kwiaciarni Henrika z pewną nietypową sprawą. Ich spotkanie zaowocuje ciekawą znajomością, a oni od początku poczują, że coś ich łączy. Czy tajemnice z przeszłości nie staną na przeszkodzie ich uczuciu? Czy Atalia i Henrik dadzą sobie szansę zostawiając za sobą wszystko to, co złe?

"Sama chciałabym wiedzieć dokładnie, co mnie z nim łączy. Trudno to nazwać miłością, a jeszcze trudnej mówić o przyjaźni, bo przyjaciele tak na siebie nie oddziałują".

     Książka „To, co nas łączy” to historia dwojga młodych ludzi, którzy wpadają na siebie i z czasem rozkwita między nimi uczucie. Muszę przyznać, że to całkiem przyjemna pozycja, jednak kwiecisty język w jakim została napisana, nie do końca mnie porwał. Nie jestem fanką tak licznych epitetów i początkowo naprawdę trudno było mi przywyknąć do stylu. Od początku starałam się skupić na historii i bohaterach, przez co z każdą kolejną kartką znacznie łatwiej było mi czytać. Myślę, że jak na debiut to jest to całkiem dobry początek. Doceniam element tajemniczości, który pojawił się w fabule i przyjemnie urozmaicił całą historię. Mimo, że nie ocenia się książki po okładce, to właśnie w pierwszej kolejności okładka zadecydowała, że chcę poznać tę książkę, a po drugie Kopenhaga, którą miałam okazję zwiedzić i przyjemnie było tam wrócić po latach, choćby na kartkach czytanej właśnie książki.
Moja ocena książki 6/10.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu FILIA
Copyright © 2016 Zakładki Made by A. , Blogger